Don't know why...
My massive mess
Głównie banały, trochę mody, większość osobistych tworów maści wszelakiej
poniedziałek, 14 lipca 2014
niedziela, 13 lipca 2014
You.....
Well,don't make me close one more door
I don't wanna hurt anymore
Stay in my arms if you dare
Or must I imagine you there
Don't walk away from me...
I have nothing, nothing, nothing
If I don't have you, you, you, you, you, you
I don't wanna hurt anymore
Stay in my arms if you dare
Or must I imagine you there
Don't walk away from me...
I have nothing, nothing, nothing
If I don't have you, you, you, you, you, you
i don't really need to look very much further
I don't want to have to go where you don't follow
I won't hold it back again, this passion inside
I Can't run from myself
There's nowhere to hide
Your love I'll remember, forever
I don't want to have to go where you don't follow
I won't hold it back again, this passion inside
I Can't run from myself
There's nowhere to hide
Your love I'll remember, forever
środa, 25 czerwca 2014
Listy do M.
Nie po drodze nam ostatnio, chyba powinnam się cieszyć jak dziecko, w końcu to list do kogoś zupełnie wyjątkowego! Kogoś, kto przyjeżdża tylko jeden raz do roku...
Chociaż przychodzisz do dzieci zazwyczaj nocną, grudniową porą - wpadnij do mnie nieco szybciej. Może akurat będzie Ci wtedy po drodze? Może wreszcie będzie NAM po drodze... :)
Nie zostawiam Ci dzisiaj żadnych ciastek, ani innych łakoci, jak zwykle - bo podobno dbasz o linię. Do grudnia niedaleko wcale a musisz się mieścić w te wszystkie kominy.. Ale dla pocieszenia zostawię Ci piosenkę, moją ulubioną ostatnio. Kojarzy mi się właśnie z Tobą. Trochę niepokoju w niej, tęsknoty i dużo, dużo emocji. Wykrzyczeć by się ją chciało niemal!
Najbardziej podoba mi się fragment...:
Nic tylko nadzieja.
Na tej drodze twojej nieobecności.
Staram się jak mogę, ale moje życie bez ciebie
jest niczym innym, jak błyszczącym wystrojem wnętrza.
Chociaż przychodzisz do dzieci zazwyczaj nocną, grudniową porą - wpadnij do mnie nieco szybciej. Może akurat będzie Ci wtedy po drodze? Może wreszcie będzie NAM po drodze... :)
Nie zostawiam Ci dzisiaj żadnych ciastek, ani innych łakoci, jak zwykle - bo podobno dbasz o linię. Do grudnia niedaleko wcale a musisz się mieścić w te wszystkie kominy.. Ale dla pocieszenia zostawię Ci piosenkę, moją ulubioną ostatnio. Kojarzy mi się właśnie z Tobą. Trochę niepokoju w niej, tęsknoty i dużo, dużo emocji. Wykrzyczeć by się ją chciało niemal!
Najbardziej podoba mi się fragment...:
Nic tylko nadzieja.
Na tej drodze twojej nieobecności.
Staram się jak mogę, ale moje życie bez ciebie
jest niczym innym, jak błyszczącym wystrojem wnętrza.
wtorek, 10 czerwca 2014
STO LAAAAAT!
Cześć kochanie, skoro to czytasz, to znaczy, że są TWOJE URODZINY moja małpko! Życzę Ci w tym dniu samych wspaniałości!
1. Żeby uśmiech zawsze gościł na Twojej buzi!
2. Żebyś spełniał swoje marzenia i realizował wyznczone cele!
3. Żebyś miał fantastyczne życie i iskierkę, która Ci będzie towarzyszyć
4.Żeby zawsze było wesoło, bo wtedy jest najfajniej!
5. Żeby dziewczyna miała malo fochów!
6. Żebyś mieszkał w pięknym miejscu
8. Żebyś był szczęśliwy z DZIEWCZYNA
9. Żebyś żył tysiąc lat!
10. Żebyś był always HORNY!
11. Żebyś już taki został, jaki jesteś, bo jesteś najlepszy na świecie!!!!
KOCHAM CIĘ <3
środa, 11 grudnia 2013
Have yourself a merry little christmas kontra burdel w mojej głowie
O panie, nie jest oj nie jest dobrze. Burdel w mojej głowie nigdy nie wróży nic dobrego!
Radyjko zapodaje już świąteczny klimacik, który raz po raz przenosi mnie w dwie zupełnie przeciwne strony. Jedna ta urokliwie sentymentalna, z mnóstwem kolorowych gadżetów i bibelotów. Pześlicznych wspomnień i radosnych dni.
Ta druga, raczej czarna niż biała i bardziej smutna niż wesoła. Gdera mi jak nakręcona pozytywka, choć nic wspólnego z pozytywnymi emocjami nie ma. Wspomina o tym, że do szczęścia niewiele potrzeba. Szkoda, że niewiele to w tej chwili ocean próśb, pragnień i niezliczonych potrzeb. Nie materialnych, NIESTETY. Emocje to trudny temat, podobnie jak zakamarki w mojej głowie. Zupełnie ich czasem nie potrafię okiełznać...
Ale wrócę znowu do tej pierwszej, świąteczno-kiczowatej aury. Bo w sumie i tak nic mądrego nie wymyślę. Jeszcze długo nie. Niechaj zatem grudzień spełnia moje marzenia - te proste, prymitywne i małe. Bo mam takie, tych właśnie mam najwięcej. Niech cieszą, skoro tak niewiele już potrafi wywołać prawdziwy uśmiech radości.
sobota, 5 października 2013
Melancholia
Radość.
Poleciała i dogonić jej nie mogę choć tak usilnie staram się wciąż.
Tak ciągle.
I od nowa.
I pustka. Pustka okropna. Dlaczego?
Nie wiem.
Nie wiem też dlaczego wciąż więcej i lepiej i mocniej... CHCĘ.
Nie wiem.
I pełno ich, choć dalej nie widzę nikogo.
I on i pustka.
I pustka wciąż...
Gdzie on?
Poleciała i dogonić jej nie mogę choć tak usilnie staram się wciąż.
Tak ciągle.
I od nowa.
I pustka. Pustka okropna. Dlaczego?
Nie wiem.
Nie wiem też dlaczego wciąż więcej i lepiej i mocniej... CHCĘ.
Nie wiem.
I pełno ich, choć dalej nie widzę nikogo.
I on i pustka.
I pustka wciąż...
Gdzie on?
czwartek, 30 maja 2013
Taki ci społecznik
Ahhh te ludzie to są jednaak głupie... Jadąc autobuskiem na tę moją piękną i pachnącą świeżością PRAGĘ najprawdziwszą w swej brzydocie, ludzie zdążyli wszcząć cztery awanturki. Ja może do najspokojniejszych ludzi tego świata nie należę, ale... Bez jaj!
Bez jaj albo z jajami właściwie. No to zależy, bo na takich ci zwyczajnych jajkach można się całkiem ładnego dobytku dorobić. Na farmie jaj konkretnie, aż do tego stopnia, że naczelnym hasłem staje się "Jebać biedę!" - autentyk najprawdziwszy zaczerpnięty od nowych znajomków.
I znowu ten okropny burdel w mojej głowie, jak to tak w ogóle wszystko funkcjonuje ten obleśnie materialny świat. Wszędzie kasa a jak nie kasa, to furmanki, jak nie furmanki to inne senne marzenia, które spać niektórym nie dają, bo "JAK TU BEZ TEGO WSZYSTKIEGO ŻYĆ?!"
Ja tam nie wiem, właściwie to jednak wszystko się kręci wokół kasy, ale mam takie dziś przemyślenia ciekawe, że aż mnie to mierzić zaczęło okrutnie. Materializm świata cały.
I nie chcę tak żyć, kręcić się w okół hajsu na wydatki. Może bańka wygrana w totka na chwilę by wystarczyła? Bo tak to się nie da.. Albo może trzeba się przewartościować i zacząć wieść żywot kierujący się minimalizmem? Słyszałam gdzieś ostatnio właśnie o takich miniMAKSIwesołkach, którym do szczęścia wystarcza absolutnie niewiele. Wszystko ograniczone, żadnych zbytków.
Ten trend jakoś nie przemawia do mnie. Może trochę, ale tak absolutnie to nie. Idea sama w sobie jest całkiem interesująca - kupujesz tylko to, co niezbędne. I nie, nie chodzi o to, żeby kupić wymierający już KECZUP Włocławek zamiast HEINZA bo jest tańszy. Można jeść drogie rzeczy i jechać na kozim serze, idzie raczej o to, żeby kupić tylko tyle ile trzeba, nie więcej.
Może, może to jakieś wyjście... Ale z moim modowym szaleństwem to nie wiem jak bym miała sobie poradzić. No może ograniczyć, ale... Nie. To nie warto. Warto chyba jednak trochę czasem zejść na ziemię, żeby może odnaleźć priorytety. Jak to tam leciało... "Wszystko ma swoje priorytety niestety, wszystko ma swoje wady i zalety..."
Bez jaj albo z jajami właściwie. No to zależy, bo na takich ci zwyczajnych jajkach można się całkiem ładnego dobytku dorobić. Na farmie jaj konkretnie, aż do tego stopnia, że naczelnym hasłem staje się "Jebać biedę!" - autentyk najprawdziwszy zaczerpnięty od nowych znajomków.
I znowu ten okropny burdel w mojej głowie, jak to tak w ogóle wszystko funkcjonuje ten obleśnie materialny świat. Wszędzie kasa a jak nie kasa, to furmanki, jak nie furmanki to inne senne marzenia, które spać niektórym nie dają, bo "JAK TU BEZ TEGO WSZYSTKIEGO ŻYĆ?!"
Ja tam nie wiem, właściwie to jednak wszystko się kręci wokół kasy, ale mam takie dziś przemyślenia ciekawe, że aż mnie to mierzić zaczęło okrutnie. Materializm świata cały.
I nie chcę tak żyć, kręcić się w okół hajsu na wydatki. Może bańka wygrana w totka na chwilę by wystarczyła? Bo tak to się nie da.. Albo może trzeba się przewartościować i zacząć wieść żywot kierujący się minimalizmem? Słyszałam gdzieś ostatnio właśnie o takich miniMAKSIwesołkach, którym do szczęścia wystarcza absolutnie niewiele. Wszystko ograniczone, żadnych zbytków.
Ten trend jakoś nie przemawia do mnie. Może trochę, ale tak absolutnie to nie. Idea sama w sobie jest całkiem interesująca - kupujesz tylko to, co niezbędne. I nie, nie chodzi o to, żeby kupić wymierający już KECZUP Włocławek zamiast HEINZA bo jest tańszy. Można jeść drogie rzeczy i jechać na kozim serze, idzie raczej o to, żeby kupić tylko tyle ile trzeba, nie więcej.
Może, może to jakieś wyjście... Ale z moim modowym szaleństwem to nie wiem jak bym miała sobie poradzić. No może ograniczyć, ale... Nie. To nie warto. Warto chyba jednak trochę czasem zejść na ziemię, żeby może odnaleźć priorytety. Jak to tam leciało... "Wszystko ma swoje priorytety niestety, wszystko ma swoje wady i zalety..."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

